Kochać tak, jak On kocha…

Autor : Michael Martin 

Byliśmy małżeństwem zaledwie od dwóch krótkich lat, kiedy po raz pierwszy to poczuła: ostry, przeszywający ból, który natychmiast opanował wszystkie inne zmysły. Jego intensywność malała przez następnych kilka godzin wśród fal bólu, krzywienia się i łez. Jako nieśmiały, chudy 20-latek obiecałem kochać tę kobietę na dobre i na złe, ale przypuszczałem, że to złe nadejdzie po dziesięcioleciach przygotowań.

Tak się nie stało. Ból wracał. W nocy, z dzieckiem śpiącym w pokoju obok, próbowaliśmy połączyć się w taki sam sposób, jak większość małżeństw, ale zamiast tego był tylko ból. To było pierwszych kilka dni trzyletniej intymnej posuchy. Wkradła się do naszej sypialni i wisiała nad naszym małżeństwem jak długi wieczorny cień. Akt stworzony, aby zbliżyć nas do siebie, został przemieniony w coś, co zaczęło nas dzielić. Mijały tygodnie i próbowaliśmy ponownie, mając nadzieję, że sytuacja się zmieniła, ale tak nie było. Wkrótce po prostu przestaliśmy w ogóle próbować. Przez wiele nocy w łóżku odwracaliśmy się do siebie plecami, twarzami ku przeciwległym ścianom. Słyszałem jej stłumiony płacz, gdy próbowała ukryć swój ból, i cicho płakałem w poduszkę.

Nie tak wyobrażałem sobie małżeństwo. Naczynia, pieluchy, pranie i trawnik — obowiązki piętrzyły się i jeszcze bardziej nas dzieliły. Po kłótniach nie było godzenia się. Nie było sobotnich poranków. Nie było wieczornych randek. Walka odcisnęła się na nas fizyczną i emocjonalną traumą. Myślałem, że ją kocham, tak jak Chrystus kocha Kościół, ale tak naprawdę nie wiedziałem, co to znaczy poświęcić się dla niej. Zrozumiałem, jak niewiele wiedziałem o miłości takiej, jaką kocha Jezus. Poważnie rozważałem odejście. Wielokrotnie czuwałem późno w nocy po tym, jak zasnęła i wołałem do Boga w modlitwie. Moje próby ponownego zbliżenia się do niej dzień po dniu kończyły się niepowodzeniem z powodów, których nie rozumiałem.

Właśnie wtedy Bóg otworzył mi oczy i pamiętam, że pomyślałem: tak właśnie czuje się Jezus wobec mnie. Każdego ranka zapraszał mnie do bliskości, ale ja byłem zbyt zajęty. Każdej nocy przed snem, zamiast spędzać czas z Jezusem, zużywałem swój emocjonalny potencjał, pogrążając się w rozczulaniu się nad sobą. Mogłem sobie wyobrazić ból i złamane serce Jezusa, gdy wielokrotnie odrzucałem Jego najbardziej intymne zaproszenia.

Przez cały ten czas trzymałem się tego, że jako mąż mam swoje prawa. Twierdziłem, że chodzi o wzmocnienie naszego małżeństwa. Jeśli miałem to przetrwać, musiałem się zmienić. Nawet jeśli wydawało się to jednostronne, moja żona potrzebowała, żebym odłożył na bok moje prawa jako mąż i kochał ją bezwarunkowo. Tak więc za każdym razem, gdy odczuwałem ukłucie odrzucenia, przypominałem sobie, jak czuł się Bóg, kiedy ja Go odrzucałem. W Liście do Efezjan powiedziane jest, że mężczyzna, który kocha swoją żonę, kocha samego siebie. Nauczyłem się, że właśnie wtedy, kiedy czułem się najbardziej niekochany, najbardziej potrzebowałem kochać swoją żonę. Ten rodzaj dojrzałości nie przyszedł po prostu z upływem czasu. Musiał być kształtowany przez ból, poświęcenie i poddanie.

Wciąż nie kocham jej tak mocno jak Jezus, ale On w swojej łasce w pełni odnowił nasze małżeństwo i darował nam trwałą więź. Z powodu bólu, którego doświadczyliśmy i naszego wyboru, aby przetrwać go w miłości, cieszymy się intymnością, jakiej niektóre małżeństwa nigdy nie doświadczą.

„Idealny” mężczyzna…

Autor Charles Stanley

Nie tak dawno temu pewna kobieta z mojego zboru usiadła na przeciwko mnie w moim biurze. Samotna, sfrustrowana i zapłakana. Kiedy już krótko wyłuszczyła mi przyczynę swojej wizyty, zrozumiałem, że jej pomysł na szczęśliwą przyszłość skupiał się wokół wyjścia za mąż — najlepiej jak najszybciej.  

Po tym, jak wysłuchałem powodu, dla którego czuła się tak a nie inaczej, zapytałem ją: „Jakiego mężczyzny szukasz?”. Pół godziny później zakończyła swój opis — typu mężczyzny, który nie istnieje, no chyba, że w czyjejś wyobraźni. Od tamtego czasu zadawałem to samo pytanie wielu kobietom i otrzymywałem podobną odpowiedź. Niektóre kobiety widzą idealnego mężczyznę jako silnego, zdrowego, dobrze ubranego, atrakcyjnego, dynamicznego, odnoszącego sukcesy, godnego zaufania i odpowiedzialnego biznesmena. Inne wyobrażają sobie kogoś żądnego przygód, pasjonującego, romantycznego i z duszą artysty. To ktoś, kto interesuje się wieloma rzeczami i jest w nich dobry. Kocha tylko jedną kobietę, ale oczarowuje wszystkie. Jest dobrym słuchaczem, który słucha także swoich uczuć. I przede wszystkim jest super uduchowionym liderem w życiu i w domu.

Czy kiedykolwiek poznałeś kogokolwiek kto pasuje do tego opisu? Jeśli nie, to głowa do góry, przyjacielu… Nikt nie poznał.

To spotkanie wyzwoliło we mnie chęć zagłębienia się w Słowo Boże i doprowadziło do pytania: Kim jest „idealny” mężczyzna? Jakie charakterystyczne cechy wykazuje? Po pierwsze, idealny mężczyzna nie jest w żaden sposób perfekcyjnym mężczyzną. Jest za to mężczyzną dojrzewającym, starającym się, pogłębiającym swoją wiedzę — ale przede wszystkim jest mężczyzną, który szuka Ojca całym swoim sercem, z całej swojej duszy, każdą swoją myślą i ze wszystkich swych sił (Marka 12:30). Nie dotarł jeszcze do celu, ale jest na dobrej drodze do bycia mężem, którego pragnie jego żona, i ojcem, jakiego potrzebują jego dzieci. Jest mężczyzną odbywającym najbardziej fascynującą podróż życia. Uczy się bycia zrównoważonym, skupionym na Chrystusie mężczyzną — spełnionym człowiekiem, którego Bóg uczynił, by taki był. 

Życiowe rozdziały…

Większość z nas ma w życiu rozdziały, których wolelibyśmy nikomu nie pokazywać. Może znalazłeś się w miejscu, w którym nigdy nie chciałeś być.

Nie chciałeś tego skopać, ale tak się stało. Dobra wiadomość: twoja historia się nie skończyła. Nie jest za późno na zmianę historii, którą opowiesz pewnego dnia.

Niezależnie od tego, co zrobiłeś (lub czego nie zrobiłeś), twoja przyszłość jest jeszcze niezapisana.

Masz więcej zwycięstw do wygrania, więcej przyjaciół do poznania, więcej zmian do zrobienia, więcej Bożej dobroci do doświadczenia. Niezależnie od tego, czy jak dotąd podoba ci się fabuła, z pomocą Boga możesz przekształcić swoją historię w opowieść, którą z dumą będziesz mógł się podzielić.

Oto jeden ze sposobów na zmianę swojej historii: zacznij coś nowego.Zapytaj samego siebie: Co muszę zacząć robić, aby zbliżyć się do historii życia, którą chciałbym opowiedzieć?

Natura Ego

Autorem tekstu jest mój przyjaciel Robert Rumpel

Niestety wystarczy dłuższa chwila nieuwagi i przejmuje kontrolę nad życiem, które ostatecznie rujnuje.
Karmione powoduje, że choć w pierwszej chwili pozornie rośniesz, odczuwasz że jakby rozwijasz skrzydła, to w rzeczywistości, po czasie okazuje się, że choć pierwotnie wyglądało na emocjonalne mięśnie, muskuły dające nowa siłę, to jednak co innego.
Ty, twoi najbliżsi, odkrywacie z bólem, że to jedynie wielkie guzy – nowotwór, który podstępnie ogarnął serce, duszę.
Z postępującymi przerzutami na inne obszary życia dokonuje spustoszenia, by ostatecznie zabić.
Tylko wcześnie zdiagnozowany i właściwie, choć boleśnie leczony powrotem do czystości, miłości, wierności, bliskości ze Stwórcą daje szansę na uzdrowienie. Na powrót do względnej normalności, choć często już innej niż przedtem.

Lepiej zatem zapobiegać, zawczasu eliminować ze swojego życia toksyczne składniki, karmiące rosnącego w ukryciu potwora – ego. Pilnując każdego dnia, weryfikując nieustannie czy dana relacja, decyzja, myśl jest zdrowa, kierowana czystą miłością, właściwymi pobudkami.
Jeżeli jednak już pozwoliliśmy na to, by rozwinął się w naszym życiu, to pozostaje tylko natychmiastowe podjęcie leczenia. Oby nie było za późno.

Wstaje kolejny dzień. Może być pełen piękna prawdziwego lub pozornego, zwodniczego.

Boże! Proszę, daj mi siłę, abym pogodził się z tym, czego zmienić nie mogę; odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę i mądrość, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego.
(Karl Paul Reinhold Niebuhr)

Droga Mężczyzny…

Być jak Chrystus i być Mężczyzną, to synonimy… Któregoś dnia napisałem na marginesie swojej biblii te właśnie słowa….

Napisałem je będąc pod ogromnym wrażeniem (zresztą nie pierwszy raz) słów Apostoła Pawła z Listu do Filipian 2,3-11.

I nie czyńcie nic z kłótliwości ani przez wzgląd na próżną chwałę, lecz w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie.

Niechaj każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze.

Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie,

Który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu,

Lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem,

Uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej.

Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię,

Aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią

I aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca.

Potężne słowa, niesamowity hymn, jedyna w swoim rodzaju droga mężczyzny…

Chociaż się bał (i chyba nikogo to nie dziwi), to jednak nią poszedł i zmienił historię ludzkości. Dopiero po fakcie (Jego śmierć) miało się okazać, że od tej pory wszystko będzie się umiejscawiało albo przed, albo po Chrystusie.

Jestem pod wrażeniem tego, jak autor tego tekstu dobrał słowa, jak bardzo pasują one do czasów, w których żyjemy.

Nie czyńcie niczego z kłótliwość, ani przez wzgląd na próżną chwałę…

Jak dobrze zna on naturę mężczyzny, który pragnie w życiu docenienia, wywyższenia, uznania. Dlatego Bóg wielce go wywyższył…

Minęły tysiące lat i właściwie (oprócz techniki) nic się nie zmieniło.

Ten świat, również męski świat dotykany jest tymi samymi problemami i wyzwaniami. Nie będę ich nazywał po imieniu, Jestem pewien, że doskonale potraficie je zdefiniować. Staram się obserwować życie, snuć refleksję. Myślę, że problemy będą się pogłębiać, a wyzwania będą rosnąć.

Z punktu widzenia Boga rozwiązaniem jest człowiek… Tu mężczyzna.

Wybór drogi, którą poszedł Jezus będzie zbawienny zarówno dla tego, kto ją wybierze, jak i tych, którzy się z nim zetkną.

Jak opisać tą drogę? Usposobienie, charakter, postawa…?

Czym się ona charakteryzuje? Spójrzmy na czasowniki z naszego tekstu.

Wybrałem Trzy przekłady: Warszawski, Tysiąclecia i Nowe Przymierze.

  • Nie upierał się… Nie skorzystał ze sposobności… Nie dbał…
  • Wyparł się… Ogołocił samego siebie… Wyrzekł się…
  • Przyjął postać sługi… Przyjąwszy postawę sługi…
  • Stał się podobny ludziom… Stawszy się podobnym do ludzi…
  • Okazał się z postawy człowiekiem… Ostatecznie uznany za człowieka…
  • Uniżył samego siebie… Uniżył się tak dalece…
  • Był posłuszny aż do śmierci… Był posłuszny w obliczu śmierci…

Czy to rzeczywiście może dziwić, że taka życiowa postawa może zmienić wszystko i wszystkich ?

Co się dzieje wtedy, gdy Bóg znajdzie mężczyznę o takim usposobieniu i zacznie się nim posługiwać ?

Mężczyznę, który nie myśli o tym, jak się wybić kosztem innych, jak zaspokoić swoją próżność, ale raczej w pokorze uważa innych za ważniejszych od siebie, dba o to co cudze. Mężczyznę, który nie upiera się zachłannie przy swoim, potrafi wyrzec się, zrezygnować z tego co mu się należy dla dobra innych. Mężczyznę, który przyjmuję postawę sługi wszędzie tam, gdzie żyje, który potrafi się uniżyć nawet wobec dziecka i być posłusznym temu w co wierzy, nawet w obliczu śmierci.

Droga, o której zdecydowałem się napisać jest jedną z najtrudniejszych jaką w życiu wybrać można, jeśli nie najtrudniejszą…

Ale właśnie takich mężczyzn Bóg wciąż poszukuje. O takich mężczyzn wołają rodziny, żony, dzieci, społeczeństwo. Taki mężczyzna dozna czci, będzie wywyższony, wniesie zmianę, będzie rozwiązaniem.

Czy pójdziesz tą drogą ?

Mój bohater…

Autorem wpisu jest mój przyjaciel Robert Rumpel

Znałem pięknego człowieka, starszego mężczyznę. Jednego z moich bohaterów. Często uśmiechnięty, pogodny pomimo… Albo dlatego, że…
Wiele lat temu marzenia o lepszym życiu dla najbliższych kazały ruszyć w nową, nieznaną i niepewną drogę. Niestety, choroba żony, lata walki o jej zdrowie, zmagania z trudnym i jeszcze bardziej doświadczonym charakterem, nieudane małżeństwa dzieci nie złamały słowa, które dał jej i sobie, choć wydarzenia te zniszczyły prawie każde marzenie.

Miłość, wierność, troska o najbliższych do końca. Nawet w ostatnich dniach choroby, ledwo mówiąc, pytał o innych.

Rycerstwo, które dziś jest wyjątkiem. Cichym marzeniem niejednego faceta, tęsknotą prawie każdej niewiasty, które jednocześnie zostało zastąpione „praktycznymi” i łatwymi protezami wymiany na „nowe”, znów na chwilę sprawne.

Jak się ma już trochę lat, to uczestniczyło się w niejednej historii życia, o dziesiątkach słyszało i wiele samemu przeżyło. I choć są często ciężarem tamtych dni, to jednocześnie błogosławieństwem nauki kształtującej charakter, wykuwającej dzień po dniu, uderzenie po uderzeniu kształt serca rycerza lub tchórza.

Jakieś historie:

Kolega, który wiele lat żył w szczęśliwym związku, wychowując z żoną dzieci, dorabiając się domu, biznesu, od kilku lat mający też kochankę, drugie życie, traci nagle wszystko. Długie toczyliśmy rozmowy, rzeki łez, rozpaczliwe poszukiwanie narzędzi mających to poskładać. Nie został kamień na kamieniu.

Koleżanka, jak we wczoraj oglądanym filmie (mój post wcześniej), niespełniona w 10. letnim małżeństwie zostawia niedoskonałego męża, kolejny związek, potem następny. Zawsze coś nie tak, ale mając 50 lat zaczyna panikować, że nie ma przy kim się zestarzeć, że może to jednak z nią coś nie tak? Zaczyna dostrzegać wartość bycia z kimś wypróbowanym i stara się cieszyć każdym dniem, chłonie każdą chwilę z kolejnym, o dziwo też niedoskonałym człowiekiem.

Inna dziewczyna, kilkadziesiąt lat razem z tym samym mężem, do wielu lat żyjący niby razem ale zupełnie osobno, przez lata zaniedbań oddalali się, aż pewnego dnia odkrywa jakąś trudną historię męża sprzed kilku lat. Pada zdruzgotana, panicznie próbuje naprawić związek, on nie jest zainteresowany, obojętny. Nie rozumie dlaczego, aż dowiaduje się, że mąż od wielu miesięcy podkochuje się i flirtuje z szefową w pracy, która mimo, że 4 lata starsza od niego, to wysportowana ale jednocześnie zmęczona życiem w trosce o ciężko chorego męża szuka ukojenia na boku. Nic nie może zrobić, kolejnymi miesiącami żyje w świadomości, że jego serce jest z inną, próbuje walczyć w ciągłym odrzuceniu, toleruje gierki, wyeksponowane zdjęcia męża i szefowej w domu, wyje z bólu po nocach i gaśnie każdego dnia.

Wiele takich historii w życiu każdego z nas. Więcej z przyczyny niedojrzałych facetów. Podobno 46% mężczyzn i 34% kobiet (niewiele lepiej) zdradza swoich partnerów. Co trzecie małżeństwo się rozpada (w większych miastach co drugie). Prawie nikt już nie chce naprawiać relacji. Niektórych się też naprawić nie da, bo drugie nie chce.

Czy to nowe czasy? Nowoczesne standardy? Kultura świadomego społeczeństwa?

Ale znam też przykłady wygranych bitew, całych wojen. Ktoś się nie poddał po zdradzie, walczył pomimo, czasem kilka lat i dzisiaj są szczęśliwą parą. Może jednak warto?

Dziękuję Bogu za dobrych ludzi wokół, którymi mnie obdarzył. Dojrzałych, pełnych nieziemskiej siły, dobroci i zachęty przyjaciół. Młodszych i starszych (wśród nich tata). A wiem od innych, że to potężny skarb.

Tęsknię za tobą Papo. Nie raz się nie zgadzaliśmy ale więcej się od Ciebie nauczyłem, niż zdawałem sobie z tego sprawę. Chyba nigdy Ci nie podziękowałem ale zawsze lubiłem Twoje ciepłe towarzystwo.
Wytrwałeś do końca, choć pewnie nie raz brakowało Ci sił. Jak mi czasem.
Na zawsze zostaniesz moim bohaterem ❤️

ŻYCIOWY RESET…

Autorem tekstu jest mój przyjaciel Robert Rumpel

No i mamy reset…
Może jeszcze nie hard reset, jak w czasie wojny czy kataklizmów, który zeruje całe systemy, ale taki soft reset, restart – zatrzymuje i ładuje na nowo różne życiowe aplikacje.
Nie ważne co robiłeś, jak ważne zadania i plany realizowałeś, za czym biegałeś i gdzie jutro musiałeś iść, co załatwić – STOP.
Zostajesz w domu i tyle. Nie biegasz rano przed pójściem do kościoła, może nawet jutro nie pójdziesz do pracy. Rano zobaczysz bliskich, żonę, dzieci, zrobić możesz śniadanie, potem obiad, posiedzieć z rodziną, porozmawiać, zobaczyć film, zagrać w gry, sięgnąć po stare zdjęcia i wspomnienia, przeczytać stos dawno kupionych książek, zadbać o zdrowie i ruch. Wczoraj np. zamiast iść na siłownię, musiałem sobie przypomnieć jak można to samo ćwiczyć w domu bez sprzętu. Większość ćwiczeń da się zrobić przy odrobinie inwencji, można też zajrzeć na YouTube, gdzie znajdziemy sporo pomysłów na fitness w domu lub cokolwiek innego.

Coś, co wczoraj wydawało się pilne, ważniejsze, napędzało lub dawało ucieczkę, pozwalało skupić myśli, odwrócić uwagę od trudności w domu lub odwrotnie, zabierało brutalnie szczęście czasu z rodziną, dzisiaj przestaje być priorytetem.
Gdy zazwyczaj spieszyłem się gdzieś jadąc samochodem, mój ukochany, ś.p. teść miał w zwyczaju mawiać: teraz to ci śpieszno, ale jak coś narobisz, to potem będziesz miał dużo czasu (w sensie: policja, procedury, może leczenie, szpital) i miał sporo racji.
Dzisiaj mamy czas, nie tylko pomyśleć nad tym co jest ważne, ale i ogarnąć się i odbudować zaniedbane, zadbać bezpośrednio o to co najważniejsze, może nawet zacząć od początku. Mam świadomość, że nie każdy ma blisko siebie rodzinę, najbliższych, dzieci, ale są też dawne przyjaźnie (zaległy telefon, kontakt online), zarzucone pasje, zaległy bałagan, zakurzona lista marzeń, zagubione wartości, pomieszane priorytety. A jak boisz się nudy to dzwoń, pisz do kogoś, nawet do mnie.

System się ładuje na nowo.
Aplikacje: rodzina, przyjaźń, pasje startują z czystym buforem, bez śmieci. Nie dajmy sobie zbyt szybko ich zapchać piaskiem codzienności…

Być Mężczyzną …

Edwin Louise Cole napisał : Płeć męską to kwestia urodzenia (na to nie miałeś wpływu wybrał za ciebie Bóg). Być mężczyzną to kwestia wyboru (jakim mężczyzną będziesz zdecydujesz TY SAM ). Rick Warren uważa, że każdy mężczyzna musi w życiu skonfrontować się z dwoma pytaniami :

1. Czy będzie mężczyzną (czy tylko osobnikiem płci męskiej) 2. Kim jest dla niego Jezus Chrystus (z tego wynika wzór męskości)

Właśnie wtedy, gdy mężczyźni przyjmują odpowiedzialność za swoje decyzje mamy do czynienia z dojrzałością. Myślę, że to właśnie dojrzałość jest esencją męskości.

Łatwo zauważyć że niestety dojrzałość nie przychodzi z wiekiem (chyba że jest to wieko od trumny )lecz wraz z przyjęciem odpowiedzialności za siebie, rodzinę, innych ludzi wokół .

Bóg wzywa mnie bym zauważył i zaakceptował, że moje wybory, decyzje mają pływ na życie tych, którzy mnie otaczają.

Bo jak mawiał często nieżyjący już sługa Boży Dawid Wilkerson : młodym jest się tylko raz, ale niedojrzałym można być całe życie . Słowo Boże uczy nas, że Bóg pochwała, kiedy stajemy się jak dzieci, ale gani kiedy pozostajemy dziećmi.

W Biblii znajdujemy przykłady mężczyzn godnych naśladowania. Mamy także przykład młodzieńca, który postanowił być mężczyzną, więcej Bożym Mężem – to ST. Józef. Historię o Nim znajdujemy w 1 Księdze Mojżeszowej od 37-50 rozdziału. Zastanawiałem się z czym musiał się zmierzyć w swojej drodze do męskości. Dostrzegam 5 ważnych dziedzin życia, to jak egzamin, swoisty test.

1. ODRZUCENIE – sprzedany, zdradzony, niechciany, odrzucony, zapomniany.

2. WŁADZA – wywyższenie, pozycja, majętność , możliwości, władza.

3. SEKSUALNOŚĆ – przystojny, urodziwy , mający powodzenie u kobiet.

4. PRZEBACZENIE – sobie, innym, rodzinie, to jego świadomy wybór, decyzja, akt woli

5. NIEROZUMIENIE – dlaczego nie to spotkało…wszystko miało być inaczej, miał obietnicę.

A Z CZYM TY się ZMAGASZ na SWOJEJ drodze do bycia mężczyzną, BOŻYM MĘŻCZYZNĄ ?

Umiejętność przyznania się do problemów, do popełnionych błędów jest miarą dojrzałości. Tu trzeba odwagi by podjąć zmiany, by zawalczyć o życie swoje i innych. Praktykujący ateista to nie ktoś, kto wymachuje pięścią w stronę nieba krzycząc Boga nie ma. To raczej ktoś, kto żyje tak jakby Boga nie było.

Jak żyjemy ? Kim jest dla nas Jezus Chrystus ? Czy staniemy dziś razem w powołaniu do męskości w świecie, w którym panuje tak ogromny deficyt prawdziwych mężczyzn , mężczyzn którzy biorą odpowiedzialność ? Z czym się zmagasz ? Czego się boisz ? Siła i moc by dać radę jest dostępna, to moc płynącą z krzyża Chrystusowego. Czy chcesz ją przyjąć? Czy chcesz w niej żyć ? Pomódlmy się – Panie chce być mężczyzną wg twego serca, proszę pomóż mi