Mój bohater…

Autorem wpisu jest mój przyjaciel Robert Rumpel

Znałem pięknego człowieka, starszego mężczyznę. Jednego z moich bohaterów. Często uśmiechnięty, pogodny pomimo… Albo dlatego, że…
Wiele lat temu marzenia o lepszym życiu dla najbliższych kazały ruszyć w nową, nieznaną i niepewną drogę. Niestety, choroba żony, lata walki o jej zdrowie, zmagania z trudnym i jeszcze bardziej doświadczonym charakterem, nieudane małżeństwa dzieci nie złamały słowa, które dał jej i sobie, choć wydarzenia te zniszczyły prawie każde marzenie.

Miłość, wierność, troska o najbliższych do końca. Nawet w ostatnich dniach choroby, ledwo mówiąc, pytał o innych.

Rycerstwo, które dziś jest wyjątkiem. Cichym marzeniem niejednego faceta, tęsknotą prawie każdej niewiasty, które jednocześnie zostało zastąpione „praktycznymi” i łatwymi protezami wymiany na „nowe”, znów na chwilę sprawne.

Jak się ma już trochę lat, to uczestniczyło się w niejednej historii życia, o dziesiątkach słyszało i wiele samemu przeżyło. I choć są często ciężarem tamtych dni, to jednocześnie błogosławieństwem nauki kształtującej charakter, wykuwającej dzień po dniu, uderzenie po uderzeniu kształt serca rycerza lub tchórza.

Jakieś historie:

Kolega, który wiele lat żył w szczęśliwym związku, wychowując z żoną dzieci, dorabiając się domu, biznesu, od kilku lat mający też kochankę, drugie życie, traci nagle wszystko. Długie toczyliśmy rozmowy, rzeki łez, rozpaczliwe poszukiwanie narzędzi mających to poskładać. Nie został kamień na kamieniu.

Koleżanka, jak we wczoraj oglądanym filmie (mój post wcześniej), niespełniona w 10. letnim małżeństwie zostawia niedoskonałego męża, kolejny związek, potem następny. Zawsze coś nie tak, ale mając 50 lat zaczyna panikować, że nie ma przy kim się zestarzeć, że może to jednak z nią coś nie tak? Zaczyna dostrzegać wartość bycia z kimś wypróbowanym i stara się cieszyć każdym dniem, chłonie każdą chwilę z kolejnym, o dziwo też niedoskonałym człowiekiem.

Inna dziewczyna, kilkadziesiąt lat razem z tym samym mężem, do wielu lat żyjący niby razem ale zupełnie osobno, przez lata zaniedbań oddalali się, aż pewnego dnia odkrywa jakąś trudną historię męża sprzed kilku lat. Pada zdruzgotana, panicznie próbuje naprawić związek, on nie jest zainteresowany, obojętny. Nie rozumie dlaczego, aż dowiaduje się, że mąż od wielu miesięcy podkochuje się i flirtuje z szefową w pracy, która mimo, że 4 lata starsza od niego, to wysportowana ale jednocześnie zmęczona życiem w trosce o ciężko chorego męża szuka ukojenia na boku. Nic nie może zrobić, kolejnymi miesiącami żyje w świadomości, że jego serce jest z inną, próbuje walczyć w ciągłym odrzuceniu, toleruje gierki, wyeksponowane zdjęcia męża i szefowej w domu, wyje z bólu po nocach i gaśnie każdego dnia.

Wiele takich historii w życiu każdego z nas. Więcej z przyczyny niedojrzałych facetów. Podobno 46% mężczyzn i 34% kobiet (niewiele lepiej) zdradza swoich partnerów. Co trzecie małżeństwo się rozpada (w większych miastach co drugie). Prawie nikt już nie chce naprawiać relacji. Niektórych się też naprawić nie da, bo drugie nie chce.

Czy to nowe czasy? Nowoczesne standardy? Kultura świadomego społeczeństwa?

Ale znam też przykłady wygranych bitew, całych wojen. Ktoś się nie poddał po zdradzie, walczył pomimo, czasem kilka lat i dzisiaj są szczęśliwą parą. Może jednak warto?

Dziękuję Bogu za dobrych ludzi wokół, którymi mnie obdarzył. Dojrzałych, pełnych nieziemskiej siły, dobroci i zachęty przyjaciół. Młodszych i starszych (wśród nich tata). A wiem od innych, że to potężny skarb.

Tęsknię za tobą Papo. Nie raz się nie zgadzaliśmy ale więcej się od Ciebie nauczyłem, niż zdawałem sobie z tego sprawę. Chyba nigdy Ci nie podziękowałem ale zawsze lubiłem Twoje ciepłe towarzystwo.
Wytrwałeś do końca, choć pewnie nie raz brakowało Ci sił. Jak mi czasem.
Na zawsze zostaniesz moim bohaterem ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *